Emerytura wg uznania?

  • Drukuj zawartość bieżącej strony
  • Zapisz tekst bieżącej strony do PDF
8 maja 2019

Nie jest łatwo z uzyskaniem pełnej emerytury rolniczej. Wymagany staż ubezpieczeniowy to 25 lat i wiek 60 lat dla kobiet, a dla mężczyzn – 30 lat staż i wiek 65 lat. Trzeba liczyć się ze zmieniającymi się przepisami, pilnować stażu i najlepiej być zdrowym.

Pani Krysia przepracowała prawie 25 lat opłacając składki na KRUS. W tym czasie dwa razy wychodziła za mąż i wychowała czwórkę dzieci, po dwoje z każdego małżeństwa. Ale „prawie” robi dużą różnicę. Do wymaganego stażu pracy w celu nabycia prawa do emerytury z KRUS zabrakło jej 6 (sześciu) dni. Jednak nie była to jakaś lekkomyślność ze strony pani Krysi. Zachorowała poważnie i musiała przerwać pracę. Gdy choroba została na tyle opanowana, żeby podjąć pracę pracowała znowu wiele lat, tym razem opłacając składki w ZUS. Gdy osiągnęła wiek emerytalny okazało się właśnie, że emerytura z KRUS jej się nie należy, gdyż brakuje jej tych sześciu dni. Natomiast w ZUS także nie osiągnęła wymaganego stażu pracy 20 lat dla kobiet. W sumie przepracowała 39 lat i nie kwalifikuje się do pełnej emerytury.

Próbowała wszystkich dróg, aby poprawić swój statut emerycki.

Na drodze sądowej osiągnęła tyle, że uznano jej pewien okres składkowy w KRUS, który uprzednio został pominięty, lecz to zmniejszyło tylko brak do pełnego stażu do tych sześciu dni.

Wobec tego poradzono jej, by zgodnie z obowiązującymi przepisami wystąpiła do Prezesa KRUS o łaskawe zaliczenie jej tych sześciu dni. Po kilkumiesięcznym oczekiwaniu na odpowiedź, gdy w międzyczasie wymieniono prezesa, odwiedziła ją komisja z KRUS, która oceniła jej status materialny, warunki mieszkaniowe i wydała decyzję, iż pani Krysia ma dach nad głową, ma z czego żyć, więc wypracowana emerytura jej się nie należy. Ponadto okazało się wtedy po kolejnej zmianie przepisów, że w tej sytuacji może jedynie ubiegać się o świadczenie emerytalne z ZUS.

Owszem, ZUS może uwzględnić wypracowane lata w KRUS, dokładając do świadczenia wypracowanego w ZUS po 1% najniższej emerytury za każdy rok składkowy w KRUS. Biorąc to pod uwagę ZUS wyliczył pani Krysi emeryturę na poziomie ok. 900 zł miesięcznie. Ponieważ była niższa od najniższej obecnie obowiązującej w naszym kraju, wyrównano jej do tej najniższej krajowej.

Ale w prasie znalazły się podpowiedzi, że w podobnej sytuacji można dopłacić brakujące składki do KRUS i uzyskać prawo do całej emerytury. Oczywiście w drodze legalnego zatrudnienie w gospodarstwie podlegającym ubezpieczeniu KRUS. A pani Krysia już zlikwidowała swoje gospodarstwo ogrodnicze, które prowadziła tyle lat. Musiałaby podjąć pracę u kogoś. A zdrowie nadal szwankuje, bo choroba jest opanowana, ale nie wyleczona do końca.

W marcu była waloryzacja emerytur, zatem pani Krysi coś też przybyło. Ale okazuje się, że waloryzacja świadczenia odbyła się w stosunku do jej podstawy emerytalnej (nie od najniższej krajowej) i idąc tą ścieżką świadczenie po waloryzacji okazało się niższe od najniższej krajowej, dlatego znowu została podniesiona do tej samej kwoty – najniższego świadczenia krajowego. Może kiedyś, po kolejnych waloryzacjach świadczenie pani Krysi wybije się ponad najniższą krajową. Po 39 latach pracy.

Pojawiła się nowa opcja mama+, przecież pani Krysia wychowała czwórkę dzieci.

Owszem mogłaby się o taką emeryturę starać, ale uprzednio powinna się zrzec świadczenia obecnie otrzymywanego, A po rozpatrzeniu stosownego wniosku mogłaby otrzymywać ponownie najniższą krajową emeryturę. Pojawiają się jednak różne wątpliwości. Czy warto ryzykować? Kto to wie, co będzie dalej ze świadczeniem mama+ i zmieniającymi się przepisami.

Imię bohaterki zostało zmienione.

ESWI

Galeria

  • Powiększ zdjęcie