Tęsknota - list z Wielkiej Brytanii

  • Drukuj zawartość bieżącej strony
  • Zapisz tekst bieżącej strony do PDF
5 sierpnia 2019

Wielu Polaków  wyemigrowało z Polski szukając łatwiejszego i bardziej dostatniego życia. Teraz przez polskie władze są zachęcani obietnicami do powrotu. Ale na ewentualne decyzje o powrocie wpływ mają także inne względy, na przykład tęsknota za rodzinnymi stronami. Czy jednak po powrocie zastaną jeszcze tę budkę warzywną za rogiem, którą z nostalgoią wspominają?  List nadesłał częstochowianin.

 

W życiu każdego z nas przychodzi tak zwany moment podsumowania zysków i strat. Mam przeświadczenie, iż powoli osiągam ten czas w moim życiu. Szczerze muszę stwierdzić, że nie wygląda to optymistycznie. Czterdzieści dziewięć lat na karku i brak tak zwanej stabilizacji życiowej. Kilka otwartych i nieskończonych projektów, brak osiągnięć zawodowych czy społecznych. Człowiek chciał dobrze a wyszło jak wyszło.

Wyjeżdżając z kraju miałem nadzieję na lepsze życie, zresztą jak większość Polaków przebywających obecnie w Wielkiej Brytanii. Nie mogę dziś powiedzieć, że jestem rozczarowany, ale sprawdza się tu stara prawda, że „wszędzie dobrze gdzie nas nie ma”. Przez pierwsze kilka lat nie byłem świadomy kształtowania się w moim umyśle i duchu osobowości emigranta. Codzienna praca, sobotni wypoczynek, niedzielna Msza Św., popołudniowa kawa ze znajomymi. Bywały jednak chwile refleksji i pytań, ku czemu zmierzam, jaka przyszłość czeka moją rodzinę na Wyspach Brytyjskich. Początkowo odczuwałem brak odpowiedniej atmosfery podczas świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Następnie zrodziła się tęsknota za świętowaniem innych kluczowych dni w polskiej kulturze i historii. Ostatecznie zaczęła zalewać serce i umysł tęsknota, przed którą nie można uciec.

Tęsknota za ojczyzną.

Zdaję sobie sprawę, że może to brzmieć patetycznie. Tak to jest patos. Pamiętam go ze szkolnej analizy "Stepów Akermańskich”. Nie przypuszczałem wtedy jednak, że podzielę uczucia przynależne poetom. I chociaż nie ośmielę się strofą opisać swych uczuć, mam głębokie przekonanie, że polskie niebo ma inny błękit a ptaki śpiewają radośniej.

Obecnie tęsknota i nostalgia wzmaga się z każdym dniem, mam nadzieję, że już niedługo. Wracając do ojczyzny, będę spostrzegał ją inaczej. Zupełnie inaczej. Dziś już nie ulegam pokusie podsumowania mojego dotychczasowego życia. Życiowa okazała się prawda, że czasami trzeba wiele stracić, aby zyskać to jedno. Nie osiągnąłem sukcesu życiowego na emigracji, ale otrzymałem dobro zwane „miłością do ojczyzny”. Patriotyzm nie jest dla mnie tylko ideą szkolną czy świętowaniem 11 listopada. To także tęsknota i nostalgia za moim miastem, podwórkiem, drzewem obok piaskownicy, czy za budką warzywną za rogiem.

Jacek Leśniewski

Częstochowianin od 2008 roku na emigracji w UK

Tytuł i zdjęcie od redakcji

opr. ESWI

Galeria

  • Powiększ zdjęcie Częstochowa

    Częstochowa