Indie oczami Moniki – duchowe spełnienie marzeń.

  • Drukuj zawartość bieżącej strony
  • Zapisz tekst bieżącej strony do PDF
8 grudnia 2019

Czy można napisać w sposób nietypowy o wyjeździe do Indii? Nie wydaje mi się. Jest to powtarzający się „banał” o odnalezieniu siebie i pokochaniu ich kultury, ciszy, spokoju i wszelakich sposobów życia zgodnie z naturą. Moja Mama powiedziała – Wiedziałam, że tak będzie UśmiechAno, kto lepiej Ciebie zna od własnej Mamy? Uśmiech Dla mnie ta krótka podróż do Indii  spowodowała powstanie konkretnych planów na kolejne odwiedziny kraju, ale całkowicie w celach duchowych. Dlatego felieton o Indiach jest bardzo osobisty, bez zbędnego opisywania miejsc, które zwiedziłam (mnóstwo informacji można znaleźć w każdym przewodniku), tylko o mojej wewnętrznej podróży.

 

Ludzie dzielą się na tych, dla których wyjazd do USA jest marzeniem albo na tych, co wolą odwiedzić Indie. Pewnie pozostają ludzie z neutralnym podejściem, nie powinnam może generalizować, jednak taki podział pozwala mi pokazać i porównać dwie skrajności.
W każdym razie, miałam sposobność zobaczyć zarówno jeden i drugi kraj. USA, a dokładnie Nowy York to kolebka nowoczesności, wysokich drapaczy chmur, sporej ilości ludzi, którzy gdzieś biegną za czymś. Ogromnie mi się podobało będąc w Stanach Zjednoczonych, ale czułam, że jednak moim marzeniem jest zobaczyć Indie.

Jak byłam dzieckiem zaczytywałam się w mitologiach starożytnych kultur, dla mnie najciekawszy był Egipt. Dlatego Grecję, Egipt czy Rzym zwiedziłam już na różnych etapach swojego życia. Pozostał daleki wschód, o którym jedynie można było pomarzyć, a przynajmniej tak wydawało mi się przez wiele lat.

Od najmłodszych lat czułam, że jestem osobą wysoko wrażliwą, która więcej widzi, słyszy i czuje niż inni, ale „nasza kultura” nie pozwala takim ludziom jak ja, cieszyć się tym co potrafimy. Wmawia się nam, że to coś złego, że mamy być twardzi itd. Ale czy to nie jest piękne, że właśnie mamy dzięki temu możliwość czuć więcej, a przede wszystkim rozumieć jaki jest sens życia. Odkrywać możliwości wykorzystywania swojego daru, aby pomagać innym. Nie chcę rozwijać wątku związanego z moją osobą, myślę że i na to przyjdzie pora. Jest jednak ważne, aby o tym wspomnieć, będzie łatwiej zrozumieć, czemu i dla mnie wyjazd do Indii stał się początkiem odnalezienia siebie w sensie duchowym.

Indie, jako kolebka kultury spokoju i duchowości pozostawały w mojej głowie, jako miejsce do odwiedzenia kiedyś. Nie sądziłam, że uda mi się zobaczyć chociaż namiastkę już w tym roku. Splot niezbyt miłych sytuacji rodzinnych (ale nie chcę o tym wspominać) spowodował, że nadarzyła się okazja. W głowie huczały myśli: ale jak to, mam się cieszyć, kiedy mamy do czynienia z ciężką sytuacją i w sumie mamy lecieć szukać pomocy… Tłumaczyłam sobie codziennie, że powinnam się cieszyć, przecież właśnie o to chodzi, aby móc przeżywać wszystkie emocje i żyć chwilą teraźniejszą. I pomóc również sobie.

Nie mogłam uwierzyć, że lecę do Indii, dopiero siedząc w samolocie po setnym razie sprawdzenia na ekranie trasy lotu i przewijania w kółko mapy Ziemi w 3D uwierzyłam, że będę zaraz w Indiach. Czego się spodziewałam? Mówiąc krótko, tego co zobaczyłam i co przeżyłam.

Ale od początku. Przede wszystkim, ci którzy mieli okazję zobaczyć Indie dzielą się na tych co je kochają i na tych co je nienawidzą. Ile jest historii o niebezpieczeństwach, brudzie, chorobach i biedzie. Jedynie ostatnie jest prawdą, jest też brudno na ulicach, ale ludzie są czyści. Ich higiena osobista, tak jak jest to w kulturze muzułmanów, znajduje się na znacznie wyższym poziomie niż u nas. Ja Indie pokochałam zanim je zobaczyłam i nic nie było w stanie zmienić tej miłości. Co też się stało Uśmiech

Aby lecieć do Indii nie trzeba spełniać specjalnych wymogów, czy wypełniać stosów dokumentów. Wystąpić o wizę można za pomocą strony internetowej, dostaje się bardzo szybko promesę wizową i całość formalności (jedna dodatkowa pieczątka w paszporcie) załatwia się na lotnisku w Indiach. Jedynie o czym należy pamiętać to, że lepiej jest najpierw odwiedzić Indie, a potem Pakistan niż odwrotnie. Jest na świecie kilka takich „kolejności” zwiedzania, miałam już zresztą z tym do czynienia. Po przylocie zderza się człowiek z poczuciem chaosu, ale jest to błędne wrażenie. Tam są reguły i spokojne wykonywanie czynności. Oczywiście nie oszukujmy się, że jest tam czyste powietrze, bo nie ma, czy ogarnianie śmieci na ulicach. Jedyny sposób „sprzątania” jaki zauważyłam, to było zbieranie ich na kupkę i spalanie, aby się ogrzać w nocy. Nie można zapomnieć o napiwkach, no i ludziach, którzy mogą zanieść walizki itp. za jakikolwiek zarobek, chociaż jak widzą, że masz grubsze banknoty, to mówią spore kwoty. 

 

                                                                                   Delhi - centrum miasta

Na pewno należy sprawdzić kilka razy, czy rezerwacja noclegów, którą mieliście jest na pewno potwierdzona. My mieliśmy potwierdzone nawet dodatkowe śniadania i… skasował nam ją hotel podczas naszego lotu. Dojechaliśmy do hotelu i okazało się, że nie mamy gdzie spać, nie mamy dostępu do wi-fi, aby znaleźć nowy nocleg, dokładając do tego, że jesteśmy na obcym kontynencie, czułam że zaczyna się ogromne podróżnicze wyzwanie. Ale, ponieważ mam ogromne szczęście do ludzi, albo inaczej, skoro we wszystkich ludziach widzę dobro, to taksówkarz zawozi nas do informacji turystycznej i czeka z nami, aby nas potem zawieźć do hotelu, nie doliczając nic za postój z naszymi bagażami. Następnie pomagają nam ogarnąć noclegi i przejazdy pomiędzy miastami, które chcemy zobaczyć i proponują przewodnika – kierowcę. Koszt wszystkiego jest taki sam, jak liczyliśmy w Polsce ile na to wydamy. Decydujemy się. To był najlepszy wybór, trafiliśmy na wspaniałego człowieka, Ram jest oczywiście joginem oraz zajmuje się masażami ajurwedyjskimi. Oczywiście jeszcze mamy mały problem z ustaleniem standardu noclegów, ale zostaliśmy przy czystej pościeli i gorącej wodzie Uśmiech No i mając jasną karnację, można spodziewać się wielu ludzi chcących zrobić sobie zdjęcie, a w moim przypadku blond włosy i niebieskie oczy przyciągały mnóstwo turystów. Ram powiedział, abym nie odmawiała dzieciom i kobietom, dla nich to ogromna radość. Czemu miałabym nie móc tak niewiele podarować. 

 

                                                                           Laxminarayan

Zaczyna się dziać magia, dawno nie miałam możliwości zostawić swoich myśli dotyczących pracy, pieniędzy, szkoły itp. w Polsce. Zaczyna się poznawanie technik medytacji, funkcjonowania w zgodzie z naturą, wyrzucania z siebie złej energii, uważności życia no i zarażania się spokojem. Odrzucanie fobii o brudzie i chorobach. Próbowaniu jedzenia w takiej formie jak oni podają i jedzą, chodzenia na bosaka itd. Wtedy przed oczami po raz pierwszy mam przyjaciółkę jeszcze z podstawówki Kasię, i jej słowa o sile naszego umysłu. Zresztą stale jest w mojej głowie, co przypomina mi o braku wiary w możliwości, jakie każdy z nas posiada. Przypominają mi się wszystkie mądre książki, które przeczytałam i się już nie boję, wiem że nic mi się nie stanie. Lęki przestają istnieć. Zaczynam czuć spokój i siebie. Przestaję się wstydzić i bać. 

 

                                                                     Delhi - Świątynia Lotosu

Każda rozmowa z Ram, który pomału staje się przyjacielem, daje kolejne dawki spokoju, każde spotkanie kolejnych zwierząt i możliwość obcowania z nimi, daje wiarę, usuwa lęki i pozwala śmiać się od wewnątrz. Każdy kolejny etap wdrażania się w ich obyczaje religijne, daje możliwość lepiej je zrozumieć i przeżyć. Ogromnie się cieszę, że Ram najpierw pokazał najbardziej turystyczne miejsca w świątyniach, a na końcu w ostatnim dniu pokazał i pomógł złożyć ofiarę i oczyścić się w świętej wodzie.

                                                           Wejście do Świątynia Grurudwara Bangla Sahib

Każdy dzień był kolejnym etapem wtajemniczenia: zobaczenie Taj Mahal, tego się nie da opisać. Stałam zamykając i otwierając oczy w kółko, aby się przekonać, czy na pewno jestem w miejscu w którym jestem. Musiałam dotknąć ścian budynku, aby uwierzyć. Miałam łzy
w oczach, nastąpiło spełnienie marzenia. Powtarzałam przed wyjazdem, że wystarczy mi zobaczyć tylko właśnie Taj Mahal, myliłam się, ale to był bardzo ważny początek mojej podróży.

 

                                                                                  Ja i Taj Mahal

Nie obeszło się bez mrożącej krew w żyłach sytuacji. Przed każdą świątynią zarówno hinduską jak i muzułmańską, należy zostawić buty, tak też zrobiliśmy. Wracamy po buty, a tu ich nie ma. O kurde, ile musimy iść po ulicach teraz bez butów, aby dostać się do tuk-tuka a potem do hotelu… po bezowocnych poszukiwaniach naszych butów, Marek pyta się policjanta, czy wie może gdzie mogły się znaleźć nasze buty. Ten pokazuje nam grzecznie miejsce ich pobytu. Pozostawiliśmy je w niedozwolonym miejscu i kulturalnie zostały przeniesione. Przeprosiliśmy, on się uśmiechnął i życzył dobrego dnia. Jaka ogromna była moja radość, kiedy dotarło do mnie, że mam buty. I to jest największą lekcją tego wyjazdu, człowiek w pogoni za konsumpcją zapomniał, co jest ważne, ważna jest rodzina i jej bliskość, przyjaciele, umiejętność cieszenia się z butów, a nie z nowo wymienionego telewizora i większego mieszkania, czy innych rzeczy. Co bardzo dobitnie przypomniało nam polskie radio w drodze z lotniska do domu, nadając milion reklam o tym, że jeszcze zdążysz kupić prezent na Mikołaja. 

 

                                                                              Świątynia Akshardham

Hinduskie świątynie przedstawiają bogów w różnych wcieleniach, historie z ich życia, najważniejsze wydarzenia związane ze stworzeniem świata. Od razu rzuca się w oczy podobieństwo do pozostałych religii, tylko że jest jedna ogromna różnica, oni pokazują radość, taniec, śpiew i kolory. U nas w chrześcijaństwie smutek, śmierć, ból. Jestem osobą wierzącą, więc nie mam zamiaru mówić źle o swojej wierze, tylko zadaję sobie jedno pytanie, czemu nie możemy się cieszyć jak oni. Kolejną rzeczą są zdobienia w świątyniach, ogromne ilości kolorów, marmurów, i złotych elementów, które nie są złotem, bo po co. Ważna jest idea. W większości świątyń nie można robić zdjęć, co uważam za słuszne.

 

                                                                            Grobowiec Humajuna

Małpki, słonie czy tygrysy i inne zwierzęta są, można powiedzieć, wszędzie. My mamy na ulicach bezdomne koty i czasami psy, a tam są bezdomne krowy i dzikie świnie, psy też są, błąkają się po ulicach. To niesamowite wrażenie, kiedy rano wychodzisz na ulicę i widzisz, po prawej stronie - śpiąca krowa, po lewej stronie biegną świnki a raczej dziki, gdzieś wałęsa się pies. Patrzysz i nie wierzysz, coś niesamowitego. Co do małpek, jest ich dużo, szczególnie w parkach, gdzie mają spokój, czasami wychodzą na chodnik i widać je z ulicy. Największa ilość małpek jest w Monkey Temple. One są ogromnie radosne i cudowne. 

 

                                                                       Małpka w Monkey Temple

Słonie są w słonich farmach, tam jest ich dużo. Mieszkają sobie, spacerują. A Ty możesz je karmić, głaskać przytulać, jeździć na nich czy malować naturalnymi farbami z warzyw i przypraw a następnie je umyć. Mycie z powodu niskiej temperatury w tym dniu odpadało. Ale tulenie się do słonia i patrzenie w jej oczy (akurat zaprzyjaźnialiśmy się ze słonicą) było cudowne.

 

                                                              Spotkanie ze słoniem

Pozostają tygrysy i inne zwierzęta mieszkające w parkach narodowych. Byliśmy na wycieczce 4x4 w jednym z parków i niestety nie mieliśmy szczęścia zobaczyć tygrysa, ale poczucie natury tak zupełnie innej od naszej było wspaniałym przeżyciem. 

 

                                                                       Park Narodowy w Ranthambore 

No i na deser hinduskie wesela. Trafiliśmy na sezon weselny, codziennie było kilka. Mieliśmy okazję zobaczyć nie tylko ich różne etapy, ale także jak one wyglądają w przypadku różnych zamożności rodzin. Cudowne przeżycie, kiedy jedno z nich oglądaliśmy z dachu hotelu (nie wiem czy było dozwolone tam chodzić, ponieważ wystawało sporo drutów o które ciągle się potykałam) i staliśmy z otwartymi ustami z wrażenia. W każdym razie, jeśli miałabym wyjść za mąż to tylko w taki sposób. Ślubujesz jedynie drugiej osobie wśród rodziny, w swoim domu.

Nie mogę zapomnieć o cudownych ubraniach, kolorach, którym nie umiałam się oprzeć i odrobina zakupów wdarła się do mojej walizki. Już nie mogę się doczekać lata Uśmiech A zapachy przypraw czy herbat cały czas krążą w domu.

A jeśli chodzi o jedzenie, to jest ono cudowne, nic nam nie było, co prawda stopień ostrości wzrastał co dwa dni, ale nie mieliśmy żadnych problemów, nawet jedząc street food. Ale to już mówiłam, jak się odrzuci lęki to nic się nie dzieje. Zaskoczeniem był przepyszny smak soku z mango, owoce z warzywami podane z masala (pierwszy raz płakałam jedząc owoce hahaha), krążki cebulowe z limonką, które jadłam jak ciasteczka i chlebek z czosnkiem. Ogólnie mówiąc to wszystko było przepyszne. 

                                                                             Przekąski

Przekąski z jakimi można mieć do czynienia w czasie podróży przez Indie najczęściej wyglądają tak samo jak u nas, ale jeden przysmak jest totalnie inny. Kiedy zostaje mi zadane pytanie, czy próbowaliśmy kiedyś (tutaj pada nazwa której nie umiem powtórzyć), mówię – nie. Chwilę potem zatrzymujemy się i Ram zamawia dla nas przekąskę. Widzę jak są krojone owoce, pakowane i dostaję takie coś do jedzenia. Hmmm, przez chwilę zastanawiam się, czy można zjeść, w końcu próbuję. Owoce z warzywami polane sosem z ogromną ilością przypraw doprowadzają mnie do płaczu Uśmiech 

                                                              Świątynia Grurudwara Bangla Sahib

W świątyni Gurudwara można przygotować chlebki z mąki kukurydzianej dla ludzi. Jest to ciekawe doświadczenie, ogromna kuchnia, najpierw jeden z mężczyzn przygotowuje ciasto na placki, następnie panie formują kulki, potem właśnie można rozwałkować na chlebki, które są pieczone na dużej gorącej blasze.

Wyjazd zdecydowanie za krótki, ale bardzo ważny, po pierwsze i najważniejsze misja została wykonana i pomoc przywieziona, po drugie pomogłam sama sobie. Następnym razem Himalaje i poznawanie wiedzy hinduskiej.

Kiedy w ostatni wieczór pobytu łzy lały się z moich oczu, staliśmy przed hotelem w Delhi i mówiłam poczekajmy chwilę to się uspokoję, i dopiero wejdziemy. Marek jedynie się zapytał – To jak malujemy kota? Na tygrysa czy na słonia przed przeprowadzką do Indii? Uśmiechnęłam się. Kot dalej nie wypowiedział się w tej kwestii, ale ma chwilę do zastanowienia.

Zdjęcia autorki.

Monika Piśniak

Galeria

  • Powiększ zdjęcie Dziedziniec Amber Fort.

    Dziedziniec Amber Fort.

  • Powiększ zdjęcie Amber Fort

    Amber Fort

  • Powiększ zdjęcie Amber Fort

    Amber Fort

  • Powiększ zdjęcie Amber Fort

    Amber Fort

  • Powiększ zdjęcie Amber Fort

    Amber Fort

  • Powiększ zdjęcie Ilu ludzi może zmieścić się w autobusie?

    Ilu ludzi może zmieścić się w autobusie?

  • Powiększ zdjęcie Hotelowe miejsce kultu.

    Hotelowe miejsce kultu.

  • Powiększ zdjęcie Delhi - targ

    Delhi - targ

  • Powiększ zdjęcie Dziedziniec Monkey Temple

    Dziedziniec Monkey Temple

  • Powiększ zdjęcie Monkey Temple

    Monkey Temple

  • Powiększ zdjęcie Monkey Temple świątynia w skale

    Monkey Temple świątynia w skale

  • Powiększ zdjęcie Małpki

    Małpki

  • Powiększ zdjęcie Monkey Temple

    Monkey Temple

  • Powiększ zdjęcie Święta woda w Monkey Temple

    Święta woda w Monkey Temple

  • Powiększ zdjęcie Lokalna mała świątynia

    Lokalna mała świątynia

  • Powiększ zdjęcie Pałac Wiatrów

    Pałac Wiatrów

  • Powiększ zdjęcie Przejażdżka na słoniu

    Przejażdżka na słoniu

  • Powiększ zdjęcie Wspaniała trójka na wycieczce

    Wspaniała trójka na wycieczce

  • Powiększ zdjęcie Stepwell Jaipur

    Stepwell Jaipur

  • Powiększ zdjęcie Park Narodowy w Ranthambore

    Park Narodowy w Ranthambore

  • Powiększ zdjęcie Taj Mahal

    Taj Mahal

  • Powiększ zdjęcie Wejście do Taj Mahal

    Wejście do Taj Mahal

  • Powiększ zdjęcie Taj Mahal

    Taj Mahal

  • Powiększ zdjęcie Widok na Jaipur

    Widok na Jaipur

  • Powiększ zdjęcie India Gate

    India Gate